Co napisać dziewczynie na Tinderze, żeby odpisała
5 min czytania
Masz match. Wchodzisz w okno wiadomości, piszesz „hej”, kasujesz, piszesz coś zabawniejszego, kasujesz jeszcze raz, w końcu wysyłasz „hej, co tam?” i przez trzy dni nic. Znasz to na tyle dobrze, że pewnie szukasz teraz lepszego tekstu.
Tekst nie jest problemem. Problemem jest to, że ta wiadomość mogła pójść do dowolnej z dwustu osób i nikt by nie zauważył różnicy. Ona to widzi w sekundę, bo dostała dziś sześć takich samych.
Dlaczego „hej, co tam?” nie działa
Nie dlatego, że jest nudne. Dlatego, że przerzuca całą robotę na nią. Żeby odpisać, musi sama wymyślić temat, sama go poprowadzić i sama zdecydować, czy jej się chce. Przy dwudziestu innych rozmowach w kolejce odpowiedź brzmi zwykle: nie bardzo.
Dobra pierwsza wiadomość robi coś odwrotnego. Daje jej gotowy punkt zaczepienia, tak żeby odpisanie było łatwiejsze niż zignorowanie.
Tak pisze większość
hej, co tam? :)
Wyślij to
widzę na trzecim zdjęciu Tatry — szlak czy schronisko i piwo?
Drugie zdanie da się odbić jednym słowem. Pierwsze wymaga wymyślenia rozmowy od zera.
Trzy rzeczy, które musi mieć pierwsza wiadomość
- 01Dowód, że patrzyłeś na profil. Jedno konkretne zdjęcie, jedno zdanie z bio, jedna rzecz w tle. Cokolwiek, czego nie da się wysłać komuś innemu.
- 02Coś, na co da się odpowiedzieć krótko. Pytanie zamknięte albo wybór między dwiema opcjami działa lepiej niż otwarte „opowiedz mi o sobie”.
- 03Twój ton. Jeśli w życiu jesteś ironiczny, bądź ironiczny tutaj. Wiadomość napisana cudzym głosem i tak się zawali przy trzeciej odpowiedzi.
To wszystko. Nie ma czwartego punktu o komplemencie, bo komplement na starcie jest najsłabszym z możliwych otwarć — o tym niżej.
Konkret zamiast komplementu
„Ładne zdjęcia” i „pięknie wyglądasz” to wiadomości, które dostaje codziennie i które nic o niej nie mówią. Gorzej: ustawiają cię od pierwszej sekundy w roli tego, który się stara, zanim cokolwiek się wydarzyło.
Zauważenie czegoś konkretnego działa dokładnie odwrotnie, bo pokazuje, że wybierasz, a nie zabiegasz.
Tak pisze większość
ładne zdjęcia, super wyglądasz
Wyślij to
pies na ostatnim zdjęciu wygląda, jakby to on wybierał ci ubrania
Jedno jest oceną jej wyglądu. Drugie jest żartem, który zaprasza do dalszej rozmowy — i wciąż jest komplementem, tylko nie wprost.
Co zrobić, kiedy w profilu nie ma nic
Trzy selfie, puste bio, zero zaczepienia. To najczęstszy przypadek i większość mężczyzn wraca w nim do „hej”. Zamiast tego zrób założenie — najlepiej lekko przesadzone — i daj jej je poprawić.
Tak pisze większość
hej, opowiedz coś o sobie
Wyślij to
puste bio to albo tajemniczość, albo lenistwo. stawiam na lenistwo, ale daj się przekonać
Zaczepka z założeniem daje jej najłatwiejszą z możliwych odpowiedzi: sprostowanie. Ludzie prostują chętniej, niż opowiadają o sobie.
Ta sama zasada ratuje większość martwych rozmów. Pytanie „jak tam dzień?” wymaga wysiłku. Zdanie „zgaduję, że dzisiaj był kawowy dzień” wymaga tylko „tak” albo „nie, herbaciany”.
Kiedy wysłać
Najlepszy moment to zaraz po matchu — wtedy jeszcze pamięta, kogo przesunęła. Po dwóch dniach jesteś już obcą osobą w skrzynce i musisz zaczynać od tłumaczenia, kim jesteś.
Nie ma za to magicznej godziny. Wieczór jest statystycznie lepszy, bo ludzie mają wtedy telefon w ręku, ale różnica jest mniejsza niż różnica między dobrą a złą wiadomością.
Błędy, które kosztują najwięcej
- Trzy wiadomości pod rząd bez odpowiedzi. Jedna próba wystarczy; druga po kilku dniach jest w porządku, trzecia już nie.
- Gotowiec przeklejony z internetu. Działa, dopóki nie zapyta o coś spoza scenariusza — a zapyta w drugiej wiadomości.
- Zbyt długa pierwsza wiadomość. Powyżej dwóch linijek wygląda jak podanie o pracę.
- Pytanie o Instagrama albo numer przed jakąkolwiek rozmową. To prośba o przysługę od osoby, która nic ci jeszcze nie jest winna.
- Przepraszanie za pisanie. „Wiem, że pewnie masz mnóstwo wiadomości, ale…” — sam się z góry ustawiasz na przegranej pozycji.
Ile czekać na odpowiedź i czy pisać drugi raz
Doba to normalny czas. Ludzie odkładają telefon, pracują, śpią i mają w skrzynce dwadzieścia innych rozmów. Brak odpowiedzi w ciągu godziny nie jest żadną informacją.
Po dwóch, trzech dniach ciszy jedna dodatkowa wiadomość jest w porządku — pod warunkiem, że nie jest o tym, że nie odpisała. Wiadomość, która wypomina milczenie, prosi ją, żeby się wytłumaczyła obcemu człowiekowi. Nikt tego nie robi.
Tak pisze większość
no i cisza, tak myślałem :/
Wyślij to
wracam do tematu gór, bo do dziś nie wiem, czy szlak czy schronisko
Pierwsza wiadomość mówi wyłącznie o tobie i wymaga od niej tłumaczenia. Druga wraca do tego, na czym rozmowa stanęła, i nadal daje jej łatwą odpowiedź.
Trzeciej wiadomości już nie wysyłaj. Nie dlatego, że istnieje jakaś zasada trzech, tylko dlatego, że po dwóch bez odzewu masz komplet informacji.
Kiedy piszesz dobrze, a i tak jest cisza
To się będzie zdarzać i nie oznacza, że robisz coś źle. Popularne profile dostają kilkadziesiąt wiadomości dziennie, część kont jest martwa, część osób wchodzi tam z nudów i nigdy nie odpisuje nikomu. Dobra wiadomość podnosi twoje szanse — nie zamienia ich w pewność.
Praktyczny wniosek jest taki, że nie warto stawiać wszystkiego na jedną rozmowę. Kiedy piszesz z kilkoma osobami naraz, każda pojedyncza wiadomość waży mniej, a to słychać w tonie — luz bierze się z tego, że nie masz nic do stracenia, a nie z tego, że go udajesz.
Jak to przećwiczyć
Najszybciej uczysz się na własnych rozmowach, nie na cudzych przykładach. Weź ostatnią, która ucichła, i przeczytaj ją jeszcze raz od góry — zwykle widać dokładnie tę jedną wiadomość, po której tempo padło.